Nie doszło do ugody między powodem Radomirem Szumełdą - liderem pomorskiego Kodu a Karolem Guzikiewiczem - działaczem Solidarności. Ten, zdaniem Radomira Szumełdy, miał naruszyć jego nietykalność cielesną podczas majowego spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z mieszkańcami w historycznej sali BHP Stoczni Gdańskiej.

Do zajścia doszło w 20 maja w historycznej sali BHP w Gdańskiej Stoczni. Podczas spotkania prezesa rady ministrów z mieszkańcami doszło do protestów. Sytuacja była na tyle niebezpieczna, że Mateusz Morawiecki w asyście funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa musiał opuścić salę.

Nie było mowy o porozumieniu, wg Karola Guzikiewicza do naruszenia nietykalności cielesnej Radomira Szumełdy nie doszło.

Członkowie stoczniowej Solidarności pełnili podczas majowego spotkania premiera Morawieckiego z mieszkańcami gdańska służbę porządkową. Gdy doszło awantury - jak mówi Guzikiewicz - musieli interweniować.

Inaczej widzi to lider pomorskiego Komitetu Obrony Demokracji. To on oskarżył Guzikiewicza o naruszenie nietykalności cielesnej.

Szumełda i Guziekiewicz ponownie przed sądem stawią się 16 października.