Mija siedemdziesiąt pięć lat od wołyńskiej „Krwawej Niedzieli”. Bandy OUN-UPA zaatakowały sto kilkadziesiąt polskich wsi. Do końca lipca 1943 roku ukraińscy nacjonaliści wymordowali około jedenastu tysięcy osób. Na pamiątkę krwawej niedzieli na Wołyniu dzień 11 lipca został ustanowiony przez Sejm Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP.

Rzeź wołyńska – jedna z najokrutniejszych kart w historii polskiego narodu. Bandy Ukraińskiej Powstańczej Armii od 1943 roku, do 1945 dokonały masowych mordów na ludności polskiej Wołynia, Galicji Wschodniej, części Lubelszczyzny i Polesia. To była antypolska czystka etniczna. W 75. rocznicę "Krwawej Niedzieli" - apogeum zbrodni wołyńskiej, w Gdańsku odbył się uroczystości przy pomniku Pamięci Ofiar Eksterminacji Ludności Polskiej na Wołyniu złożono kwiaty i zapalono znicze. Banderowcy bestialsko mordowali w kościołach, domach, gospodarstwach. Zabijano, czym popadnie: widłami, łopatami, siekierami. Mordowano niemowlęta, kobiety i starców. Zginęli tylko, dlatego, ze byli Polakami. Przez długie lata z powodów braku dokumentów i przyzwolenia władz komunistycznych na badania, dokładna historia tragedii na Wołyniu pozostawała nieznana. Zbrodnia miała zostać ukryta. Jak mówią świadkowie rzezi wołyńskiej: Wracają koszmarne wspomnienia, których nie da się zapomnieć. Niestety nie każdy miał tyle szczęścia. Pan Henryk Wojciechowski, był nastolatkiem, kiedy banderowcy wkroczyli do akcji. Do dziś wspomina tragiczną śmierć swojej kuzynki. Historycy szacują, że w wyniku tego zaplanowanego ludobójstwa zginęło około 130 tysięcy Polaków.