Spór o „ustawę wiatrakową” zatacza coraz większe kręgi. Według nowego prawa, samorządy będą musiały zwrócić inwestorom setki milionów złotych zapłaconego już podatku od elektrowni wiatrowych. Lokalne władze obawiają się o płynność finansową w gminnych kasach i zapowiadają skargę do Trybunału Konstytucyjnego.

Prawie miliard złotych będą musiały oddać podatnikom samorządy w związku ze zmianą sposobu opodatkowania elektrowni wiatrowych, który jest korzystniejszy dla inwestorów, bo będzie naliczany jedynie od fundamentu turbiny i masztu. Ponadto przepisy mają obowiązywać z mocą wsteczną od początku tego roku, co zdaniem samorządowców doprowadzi wiele gmin w Polsce na skraj bankructwa.

Tylko gmina Kobylnica będzie musiała zwrócić inwestorom prawie trzy miliony złotych. Przez nowe przepisy w poważne tarapaty finansowe może popaść także gmina Wicko, która z zaledwie 40 milionowego budżetu musi zwrócić ponad 6 milionów. Zdaniem wielu pomorskich samorządowców nowelizacja ustawy spowoduje, że gminy będą musiały zrezygnować z wielu rozpoczętych już inwestycji.

W całej Polsce prawie 200 samorządów czerpie korzyści z podatków od elektrowni wiatrowych, większość z nich rozważa skargę do rzecznika praw obywatelskich i Trybunału Konstytucyjnego, ale zdaniem prawników nie wiele to pomoże.

Nowelizacja ustawy przewiduje, że oprócz zwrotu „nadpłaconego” podatku inwestorzy mogą ubiegać się także o odsetki.