Siedemdziesięciu kierowców autobusów od zaraz zatrudni miejska spółka Gdańskie Autobusy i Tramwaje, czyli były Zakład Komunikacji Miejskiej. A ponieważ kandydatów na kierowców jest jak na lekarstwo - to spółka podjęła rozmowy z pośrednikami pracy, rekrutującymi kierowców zza wschodniej granicy.

Znikające autobusy i kursy-widmo. Na niektórych liniach to codzienność pasażerów gdańskiej komunikacji miejskiej. Powód - brak kierowców, który Gdańskim Autobusom i Tramwajom daje się coraz bardziej we znaki.

Braki kadrowe to nie tylko problem pasażerów. To też problem samego przewoźnika, który za niewykonane kursy będzie musiał zapłacić kary. Jakie? To cały czas oblicza organizator transportu, czyli Zarząd Transportu Miejskiego.

Rozkłady jazdy dostosowano do możliwości przewoźników, więc braki są mniej odczuwalne. Jednak od zaraz poszukiwanych jest 70 kierowców. Chętnych - brak.

Jak przyznają kierowcy pracujący dla prywatnych przewoźników to trudny zawód. Odpowiedzialność ogromna, a pieniądze niewielkie. Tym bardziej w spółce komunalnej.

Rozwiązanie problemu płynie więc z innych regionów polski. W Poznaniu pracuje już 16 kierowców z Indii, a Gdańsk planuje zatrudnić i przeszkolić na własnych pojazdach kandydatów zza wschodniej granicy. Rozmowy w tej sprawie prowadzone są już z pośrednikami pracy. Nie wiadomo jednak kiedy pierwsi obcokrajowcy poprowadzą gdańskie autobusy.