Dwa dni po awarii w przepompowni pojawiają się pierwsze komentarze i oceny pomorskich parlamentarzystów i polityków. Mimo różnic w poglądach, wszyscy są zgodni - tragedii można było zapobiec.

Martwe ryby, odór nie do zniesienia, miliony litrów ścieków w Motławie - to sutki awarii w przepompowni na Ołowiance.

Poseł Porozumienia Magdalena Błeńska mówi, że jedna przepompowania w Gdańsku, odbierająca 60 proc. ścieków z całego miasta to zdecydowanie za mało.

Według Profesora Andrzeja Ceynowy, kandydata Sojuszu Lewicy Demokratycznej na prezydenta Gdańska, reakcja pracowników przepompowni była opóźniona.

Na konferencji prasowej Ewa Lieder - kandydatka Nowoczesnej na prezydenta Gdańska skrytykowała brak zabezpieczeń w pierwszych godzinach awarii.

Kandydat na prezydenta Gdańska Prawa i Sprawiedliwości - Kacper Płażyński - podczas konferencji mówił, że mamy do czynienia z katastrofą ekologiczną.

Obecnie do Motławy trafia ponad 2 tysiące metrów sześciennych ścieków na godzinę. Część nieczystości dopłynęła już do zatoki.