Poważne kontrowersje wzbudził sobotni przemarsz działaczy i członków ONR przez centrum Gdańska. Zdaniem jego uczestników była to pokojowa manifestacja legalnie działającego ugrupowania, które obchodzi 84. rocznicę swego założenia. Z kolei - w ocenie władz miasta - był to spektakl budzący grozę i kojarzący się z faszystowskimi organizacjami w Niemczech, których działalność doprowadziła do wybuchu II wojny światowej.

"Uderz, uderz, uderz w kapitalizm..." - to jedno z wielu haseł skandowanych przez - jak dokładnie policzyliśmy - 270-cio osobową kolumnę działaczy i członków Obozu Narodowo-Radykalnego. Przed wyruszeniem na miasto zebrali się na Placu Poległych Stoczniowców. To nie przypadek, gdyż - jak twierdzą - są im bliskie niektóre ideały "Sierpnia 80". Teraz jednak są krytyczni zarówno wobec rządzących Polską, jak i opozycji. Jedno z głównych haseł działaczy ONR to: "Polska dla Polaków". Bronią też - jak twierdzą - wartości patriotycznych i chrześcijańskich. Niektórzy z uczestników pochodu mieli zasłonięte twarze. Sporą grupę stanowiły kobiety. Przemarsz przez miasto członków Obozu Radykalno-Narodowego wywołał ogromne oburzenie władz miasta. Prezydent Paweł Adamowicz twierdzi, że jego urzędnicy zostali wprowadzeni w błąd przez osobę działającą w imieniu organizatorów przemarszu. W innym przypadku, jak twierdzą władze miasta - nigdy nie byłoby zgody na przemarsz członków tej organizacji. Przemarsz zakończył się na ulicy Długi Targ. W czasie jego trwania, jak twierdzi policja, nie doszło do żadnych incydentów.