Tej wiosny nie ma żadnego zagrożenia powodziowego w regionie dolnego biegu Wisły – powiedział prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Przemysław Daca sprawdzał stan techniczny urządzeń przeciwpowodziowych na Żuławach Gdańskich. Kierownictwo niedawno utworzonej instytucji nie zgadza się z zarzutami żuławskich samorządowców, którzy skarżą się na coraz duże opóźnienia w wydawaniu pozwoleń wodno-prawnych.

Stacja pomp we wsi Dziewięć Włók w powiecie gdańskim. Zadaniem tych urządzeń jest odprowadzanie nadmiaru wód z najniżej położonych terenów. Stan techniczny przepompowni nie budzi żadnych obaw. Podobnie, jak stan wód na Żuławach.

Powołane na początku tego roku Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie ma w kompleksowy sposób zająć się gospodarką wodną. Oprócz nadzoru nad infrastrukturą hydrotechniczną nowa instytucja przejęła część kompetencji Urzędów Marszałkowskich i starostw powiatowych. Dotyczą one wydawania pozwoleń wodno-prawnych. To jednak niepokoi samorządowców, gdyż - jak utrzymują - wydłużył się czas oczekiwania na te dokumenty, co z kolei grozi utratą unijnych dotacji.

Zdaniem kierownictwa Wód Polskich opóźnienia wynikają przede wszystkim z tego, że w ubiegłym roku samorządy zwlekały z wydawaniem pozwoleń wiedząc, iż po pierwszym stycznia to zadanie przejmie nowopowołana instytucja.

Jak informuje szefowa gdańskiego Oddziału Wód Polskich na 200 złożonych wniosków procedowanych jest już 160. Napływające w tym roku rozpatrywane są na bieżąco.

Prezes Przemysław Daca deklaruje, że jednym z najważniejszych celów Wód Polskich jest nadrobienie wieloletnich zaniedbań. Dotyczy to zarówno unowocześnienia urządzeń wodnych, jak i zapewnienia maksymalnej ochrony w miejscach najbardziej zagrożonych powodzią.