Znane są już wstępne wyniki liczenia osób bezdomnych. W Gdańsku bez dachu nad głową jest ponad osiemset osób - w różnym wieku - a przyczyną bezdomności nie zawsze jest alkohol. Oprócz schronisk, ogrzewalni i noclegowni - od tygodnia na ulicach miasta zobaczyć można zabytkowego Ikarusa - autobus, na którego pokładzie jest ratownik medyczny. Można zjeść ciepły posiłek, otrzymać czystą odzież i wszelką pomoc. Także w wychodzeniu z bezdomności.

Ponad 30-letni zabytkowy "Ikarus 260" skończył swoją służbę w 1996 roku. Po wielu latach wrócił na ulice Gdańska, ale z inną misją. Nazywany "Autobusem SOS" niesie teraz pomoc osobom bezdomnym. Codziennie o godz. 20:00 pojawia się w zatoczce autobusowej przy stacji SKM Przymorze. Na pokładzie - streetworker, pracownik socjalny, pracownik kuchni i ratownik medyczny. Co godzinę autobus jest w innym miejscu. O 21:00 na parkingu przy ul. Białej we Wrzeszczu, o 22:00 - w zatoczce autobusowej przy kinie Krewetka w centrum miasta. Ostatni przystanek - to noclegownia przy Mostowej na Oruni. Chcąc zobaczyć jak wygląda praca załogi autobusu - wybieramy się razem z nimi. Przyjeżdżamy na ul. Białą we Wrzeszczu. Po paru minutach przychodzi młody mężczyzna. Okazuje się, że to Honorowy Dawca Krwi, jeszcze niedawno mający pracę. Przychodzą kolejni mężczyźni. W środku można się ogrzać, zjeść ciepły posiłek, otrzymać pomoc medyczną. Poznajemy pana Andrzeja. Kiedyś był bokserem, teraz ma prawie 50 lat. Gdy dowiedział się o tym autobusie - przyprowadza tu innych potrzebujących, nie tylko bezdomnych. Pan Andrzej przyprowadził tu swojego imiennika, który 30 listopada skończył 65 lat. Teraz czeka na dokumenty potrzebne do otrzymania emerytury. Bezdomność dotyka kobiet i mężczyzn w każdym wieku. Przyczyn jest wiele. W ciągu trzech lat Towarzystwu Pomocy św. Brata Alberta udało się wyciągnąć z bezdomności osiemdziesiąt osób. Liczą, że to nie koniec. Autobus, którym się opiekują będzie jeździł po Gdańsku do końca marca.