Wracamy do sprawy mieszkańców kamienicy przy ulicy Grunwaldzkiej w Gdańsku Oliwie. Dwanaście mieszkań w trzypiętrowej kamienicy wraz z gruntem zostało sprzedane za... czterysta tysięcy złotych. Niecały rok później już za ponad dwa i pół miliona złotych. Mieszkańcy kamienicy dostali wypowiedzenia najmu. Sprawa jest wielowątkowa, bada ją prokuratura.

Większość z lokatorów mieszka tu całe życie. Pan Józef jest hodowcą rasowych gołębi. Jego "Białogłówka Elbląska" jest czterokrotnym mistrzem Polski i dwukrotnym championem w swojej rasie. Zarówno on jak i pozostałych dziewięć rodzin mieszkających w kamienicy przy Grunwaldzkiej 597 w Gdańsku boją się o swoją przyszłość. Ich kamienica wraz z gruntem w 2015 roku sprzedana została za bezcen - za czterysta tysięcy złotych. Niecały rok później sprzedana została ponownie, ale już za dwa i pół miliona. Nowym właścicielem stała się działająca wtedy od niecałych trzech miesięcy na rynku, niemająca do dziś nawet swojej strony internetowej - warszawska spółka "Dream Place". Pełnomocnikiem spółki jest mecenas Michał Komorowski - obrońca Marcina P. - twórcy piramidy finansowej Amber Gold. Na drzwiach mieszkań zawisło ogłoszenie tej treści: „Uwaga! Mieszkańcy budynku Grunwaldzka 597. Zgodnie z aktem notarialnym (...) i poleceniem Prezydenta Miasta Gdańska (...) w dniu 25-03-2016r. od godz. 09:00 będziemy przekazywać poszczególne lokale nowemu właścicielowi”.

Lokatorzy otrzymali wypowiedzenie umowy. Do końca miesiąca muszą się stąd wyprowadzić. Co na to Spółdzielnia Mieszkaniowa Budowlani? W komunikacie pisze m.in.: "Procedury przejmowania gruntów pod inwestycje były realizowane w oparciu o Rozporządzenie Rady Ministrów z 18 maja 1970 roku. W § 15 jest zapis: Budynki przeznaczone do rozbiórki w związku z realizacją inwestycji mieszkaniowych spółdzielni budownictwa mieszkaniowego przenosi się na własność tych spółdzielni nieodpłatnie równocześnie z oddaniem terenu w użytkowanie wieczyste." Ze stanowiskiem Spółdzielni nie zgadza się senator Lidia Staroń - pomagająca mieszkańcom kamienicy. Pisała w ich sprawie m.in. do Prokuratora Krajowego i Prokuratora Generalnego. Stanowisko władz Spółdzielni jest absurdalne. Powołują się one na zapis rozporządzenia Rady Ministrów z 18 maja 1970 r. (...) Jak wynika już z daty wydania rozporządzenie to nie mogło dotyczyć transakcji z dnia 4 maja 1970 r., a więc umowy zawartej wcześniej! (...) Transakcja z 4 maja 1970 r. nie zawierała żadnych postanowień, co do przeniesienia własności budynku (...) a więc własność tego budynku nie przeszła na Spółdzielnię. Prezes Spółdzielni przed kamerą wypowiadać się nie chciał, ale w marcu tego roku wypowiadał się w tej sprawie w programie "Sprawa dla reportera" Miasto zapewnia, że nie zostawia mieszkańców samym sobie, ale od sprawy się odcina. Senator Lidia Staroń uważa, że w sprawie doszło do szeregu nieprawidłowości. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku prowadzi w tej sprawie postępowanie. Wątki są 2. Drugi wątek to tzw. wątek urzędowy. Prowadzone postępowanie jest w toku, trwają przesłuchania świadków. Na razie wobec nikogo nie zostały sformułowane zarzuty.