Prokuratura Regionalna w Gdańsku przedstawiła zarzuty lekarce, która nie przyjęła chorego dziecka do szpitala. To finał sprawy z przed dwóch lat. Wtedy to pełniąc dyżur w szpitalnym oddziale ratunkowym w Kartuzach odesłała do domu 5-letniego Kacpra. Kilka dni później chłopiec zmarł w wyniku niewydolności serca i obrzęku mózgu.

Prokuratura Regionalna w Gdańsku zakończyła śledztwo z tytułu narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia ze skutkiem śmiertelnym 5-letniego Kacpra z Mirachowa. Przed sądem stanie Ewa Ch. lekarka, pediatra ze Szpitala w Kartuzach. Nie wiadomo, czy dodatkowe badania pozwoliłyby uratować dziecko, natomiast ustalenia procesowe wskazują, że 5-letni Kacper nie powinien zostać odesłany do domu. Po powrocie ze szpitala w Kartuzach zaczął się koszmar. Dziecko w stanie krytycznym z niewydolnością krążeniowo-oddechową trafiło do szpitala w Gdańsku, tam jednak na pomoc dla niego było już za późno. Akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął do Sądu Rejonowego w Kartuzach. Zgodnie z Artykułem 160 Kodeksu Karnego lekarce grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Ewa Ch. nie przyznaje się do winy.