Billboardowa plaga w Słupsku. Władze miasta alarmują, że ulice przepełnione są tysiącami szyldów, tablic i innymi formami reklam. Część stoi nielegalnie. Dlatego samorządowcy w oparciu o ustawę krajobrazową raz na zawsze chcą rozprawić się z reklamowym eldorado.

Tylko na kilkukilometrowym odcinku ulicy Szczecińskiej w Słupsku znajduje się kilkaset wielkoformatowych billboardów. I choć duże reklamy przykuwają wzrok, to jeszcze skuteczniej zasłaniają krajobraz czy widok na zabytkowe budynki. Dlatego słupski ratusz postanowił rozprawić się z billboardowi plagą.

Z „Billboardozą”, bo tak słupscy samorządowcy określają przypadłość nadmiernego używania reklam w ich mieście, jest trudno walczyć. Większość z nich znajduje się na prywatnych posesjach, za każdą tablice właściciel otrzymuje od reklamodawcy nawet kilkanaście tysięcy rocznie, a maksymalny mandat za nielegalną reklamę wynosi kilka tysięcy. Jednak dzięki nowej ustawie krajobrazowej kara może być znacznie wyższa.

Działania słupskich urzędników budzą jednak wątpliwości u części lokalnych przedsiębiorców, dla których reklama często decyduje o powodzeniu ich biznesu.

Słupski ratusz przeprowadził kilkumiesięczne konsultacje społeczne, gdzie mieszkańcy mogli zgłaszać swoje uwagi. Według ustawy krajobrazowej nawet prywatne reklamy podlegają nowym przepisom, jeśli te przesłaniają krajobraz.