Ekstremalne warunki i ewakuacja z tonącego okrętu - na taką sytuację muszą być przygotowane załogi okrętów podwodnych. Wybraliśmy się z kamerą do Ośrodka Szkolenia Nurków i Płetwonurków Wojska Polskiego w Gdyni, żeby pokazać państwu, jak ćwiczą marynarze.

Zimno, ciemno i coraz mniej powietrza. Człowiek chce jak najszybciej wydostać się na powierzchnię wody, ale zbyt szybkie wynurzenie grozi urazem płuc. Ciężko zachować spokój w takiej sytuacji, jednak podwodniacy muszą opanować tę sztukę. To dla nich gdyński Ośrodek Szkolenia Nurków i Płetwonurków Wojska Polskiego organizuje specjalnie ćwiczenia w basenie, który powstał w czasie II Wojny Światowej.

W czasie zalewania przedziału ratowniczego, podwodniacy nie czekają bezczynnie. W tym momencie wykonują przedmuch, by zwiększone ciśnienie nie uszkodziło błony bębenkowej. Ekwipunek, jaki mają ze sobą ćwiczący, jest taki sam, jakim dysponują załogi okrętów podwodnych typu Kobben i Kilo.

Wśród wyposażenia jest również między innymi gwizdek oraz automatycznie napełniana tratwa przymocowana do skafandra. Ćwiczenia odbywają się też na basenie z trenażerem wyrzutni torpedowych.

Kompleksowy kurs dla załoganta jest obowiązkowy raz na trzy lata i trwa przez pięć dni.