Donald Tusk przyjechał do Warszawy by złożyć zeznania w Prokuraturze Okręgowej. Dotyczą one współpracy Służby Kontrwywiadu Wojskowego z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Wizycie szefa Rady Europejskiej od początku towarzyszyły duże emocje, na peronie na dworcu centralnym spotkali się zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy polityka.

W drodze do Warszawy już od progu domu Donaldowi Tuskowi towarzyszyli dziennikarze. On chętnie odpowiadał na pytania, nawet te dotyczące wybrania podróży pociągiem, a nie - jak to robił wcześniej - samolotem.

Na dworcu w Sopocie szefa Rady Europejskiej przywitali jego zwolennicy i przeciwnicy, ale to była dopiero namiastka tego co czekało na Donalda Tuska w Warszawie. Na Dworcu Centralnym brakowało miejsca, ale nie brakowało emocji. Tłum ludzi z transparentami krytykującymi byłego premiera oraz jego zwolennicy wymachujący flagami Unii Europejskiej czekali na przyjazd Pendolino.

O 12.00 w wydziale ds. wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie rozpoczęło się przesłuchanie Donalda Tuska w sprawie przekroczenia uprawnień członków kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Chodzi o generałów Janusza Noska i Piotra Pytla, którzy są oskarżeni o podpisanie umowy o współpracy z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa bez zgody premiera Donald Tuska. Prokuratura sprawdza czy rzeczywiście działo się to bez zgody i wiedzy byłego premiera.

Były premier miał być przesłuchiwany już 15 marca, wtedy ze względu na wystąpienie w Parlamencie Europejskim w Strasburgu nie stawił się w Prokuraturze.