Zagospodarowanie Dolnej Wisły to temat, budzący olbrzymie emocje wszystkich zainteresowanych transportem rzecznym i ochroną przeciwpowodziową. O regulacji królowej polskich rzek dyskutowali przedstawiciele samorządów wojewódzkich, przedsiębiorcy, instytucje państwowe oraz minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk. Trójmiejskie uczelnie podpisały deklarację współpracy przy tej wielkiej inwestycji.

O dostosowywaniu Wisły do żeglugi rzecznej, w tym transportu towarów, mówi się od dawna. Jednak robi się - dopiero od niedawna. Pól roku temu gdański port ogłosił przetarg na studium wykonalności zagospodarowania królowej polskich rzek na odcinku od Gdańska do Warszawy. Obecnie codziennie z portu wyjeżdża albo do niego wjeżdża 1700 tirów z kontenerami i 700 wagonów kolejowych. Nowy środek transportu, czyli barka rzeczna - zdaniem wielu ekspertów - daje nadzieje na nowe korzyści gospodarcze. Udrażnianie Wisły to na początek stworzenie stopni wodnych. Pierwszy, kosztem ponad 2 miliardów złotych, ma powstać w Siarzewie koło Ciechocinka. Stopnie wodne poprawią warunki nawigacji. Obecnie pozostawiają one wiele do życzenia. Porozumienie o współpracy na rzecz zagospodarowania dolnej Wisły podpisały największe uczelnie i placówki badawcze Trójmiasta. Między innymi Akademia Morska, Politechnika Gdańska, Instytut Oceanologii Polskiej Akademii Nauk. O wadze tematu przekonuje także frekwencja na spotkaniu, zorganizowanym przez Pracodawców Pomorza. Wzięli w nim udział przedsiębiorcy, parlamentarzyści i samorządowcy. Ci z województwa od kilka lat orędują za przywracaniem Wiśle żeglowności. Rok temu zainicjowali nawet próbny rejs barki z Gdańska do Warszawy. Szacuje się, że przywracanie Wiśle żeglowności może kosztować nawet 30 miliardów złotych. Jeśli to się uda, rzeka stanie się częścią międzynarodowej drogi wodnej E-40.