Co dalej z Gdyńskim PEWiK-iem? W czyje ręce trafi spółka? Takie pytania stawiają przede wszystkim pracownicy spółki, obawiając się o swoją przyszłość. W czwartek w Urzędzie Miasta w Gdyni złożono wniosek o dostępnie o informacji publicznej.

Kontrowersje wokół sprzedaży udziałów w PEWiKU nie maleją. W biurze podawczym złożono wniosek o udostępnienie informacji publicznej ws. spółki.

Jak tłumaczą włodarze miasta, po sprzedaży udziałów nic nie ulegnie zmianie. Jednak transakcja nie jest zwykłą sprzedażą. Jak mówią pracownicy to nic innego jak pożyczka, którą będzie musiał spłacić PEWiK, jeśli chciałby odkupić swoje udziały. Jaka cena takiej układanki? Mówią o 120 milionach złotych puls odsetki - nie małe, bo to kolejne 90 mln zł.

Na konferencji zwrócono uwagę również na dymisje prezesa spółki i na rade nadzorczą, w której zasiada m.in. wójt Gminy Kosakowo czy wiceprezydent Gdyni.

Teraz, po złożeniu wniosku o udostępnienie informacji publicznej miasto ma 30 dni by odpowiedzieć mieszkańcom jak będzie wyglądać przyszłość PEWiK-u.