Historia o tym, jak ważna jest znajomość przepisów ruchu drogowego. Są w Gdańsku zastępujące przejścia tzw. ciągi dla pieszych, na których - w razie wypadku z udziałem pieszego - wszystko zależy od tego... z której strony nadjechało auto. Jeżeli pojazd zjeżdża z głównej drogi - winny jest kierowca. Jeżeli jednak pojazd wjeżdża z ulicy podporządkowanej na drogę z pierwszeństwem przejazdu - piesi muszą mu ustępować.

O tym jak bolesna może być nieznajomość skomplikowanych przepisów prawa o ruchu drogowym przekonała się studentka Wyższej Szkoły Muzycznej w Gdańsku. Przechodząc, podobnie jak tysiące gdańszczan, przez ten ciąg dla pieszych na skrzyżowaniu Toruńskiej z Chmielną została potrącona przez kierowcę osobowego auta. Dziewczyna doznała m. in. urazu kręgów szyjnych. Jak nam powiedziała - tamten ból został spotęgowany przez informację przekazaną przez przybyłego na miejsce funkcjonariusza drogówki. Na szczęście ranna dziewczyna znalazła wsparcie u przedstawicieli uczelni. Tak wygląda chodnik z drugiej strony ulicy Toruńskiej. Nie dość, że brak nawierzchni - to tarasuje go szereg aut. Jak powiedzieli nam przechodnie od lat wszyscy korzystają z tego ciągu i są przekonani, że to auta powinny im ustępować, a nie na odwrót. Pewne wątpliwości mają jednak niektórzy kierowcy to nie tylko z Polski. Skomplikowana dla kierowców i pieszych sprawa oczywista jest tylko dla specjalistów. Przepisy zostały tak skonstruowane, że wszystko zależy od tego, z której strony wjeżdża auto na ciąg pieszy. Jednak sami specjaliści przyznają, że ten przepis nie jest jednoznaczny i wymaga korekty. Do tej kontrowersyjnej sprawy wrócimy za kilka dni, gdy swoje stanowisko będzie mogła przedstawić również policja.