W niedzielę w Sali BHP premier Morawiecki spotkał się z mieszkańcami Gdańska. Jednak spotkanie zostało zakłócone przez działaczy KOD, którym nie spodobało się, że szef rządu nie wspomniał nazwisk Wałęsy i Borusewicza.

Na Sali doszło do kłótni i przepychanek, o skomentowanie, których poprosiliśmy gdańskich działaczy społecznych i politycznych. Zarówno gdański radny Kazimierz Koralewski, jak i wiceprezes Stowarzyszenia Godność Andrzej Osipów, zgodni są, że doszło do zaplanowanej prowokacji. Mecenas Kacper Płażyński uważa, że Komitet Obrony Demokracji nie rozumie, czym jest demokracja, a jego członkowie stosują całkowicie niedemokratyczne metody w politycznym sporze. Z kolei Radomir Szumełda twierdzi, że spotkał się z agresją, co udowodnić próbuje nagraniem opublikowanym na swoim facebooku. Całe zajście skomentowała rzecznik rządu. Warto przypomnieć, że do awantury z udziałem Szumełdy doszło już dwa lata temu podczas pogrzebu "Inki" i "Zagończyka". Pokazywał wtedy obandażowaną dłoń twierdząc, że został skaleczony przez narodowców, jednak jak się wówczas bandaż był założony niefachowo, a ponadto widoczny także na zdjęciach sprzed zajścia.