To dopiero będzie Kareta. Napędzane przez konie mechaniczne cudo przedwojennej techniki buduje od pierwszej śrubki, czyli od podstaw pan Ludwik Rożniakowski. Mieszkaniec Wejherowa na podstawie tylko rysunków i fotografii rekonstruuje pierwszy w pełni polski samochód marki CWS T1 typu Kareta. Jest już błyszcząca karoseria, jest już silnik. Będzie zachwyt, kiedy Orzeł Biały, bo tak nazwał limuzynę pan Ludwik, wyjedzie na ulicę.

Serce już bije. Moc 60 koni daje jeszcze większy napęd do działania pewnemu człowiekowi. Konstruktor przez duże K.. Jak Kareta. To najważniejszy test w ciągu trzy i pół letniej pracy. W warsztacie, w samotności, w środku albo na zewnątrz auta. Dziennik pomaga zapamiętać prawie każdą wkręconą śrubkę. Wylicza pan Ludwik godziny spędzone przy całkowitej rekonstrukcji najpiękniejszej polskiej limuzyny. Nie chodzi tu tylko o przedwojnie. Chodzi o całą historię polskiej motoryzacji. Z taśmy montażowej na warszawskiej Pradze na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku wyjechało zaledwie 130 egzemplarzy modelu CWS T1. Do dziś nie zachował się ani jeden, więc pan Ludwik opiera się tylko na fotografiach i szkicach. Orzeł Biały - bo tak będzie nazywała się limuzyna zbudowana w wejherowskim warsztacie to hołd na 100 lecie odzyskania przez Polskę Niepodległości. Będzie luksusową wersją pierwszego samochodu CWS zbudowanego przez pana Ludwika kilka lat temu Prędkości Torpedy, Torpeda nie osiąga, ale trzeba przyznać, że na wejherowskim rynku wśród właśnie tych kamienic prezentuje się godnie.