To było burzliwe przesłuchanie. Przed komisją Amber Gold wyjaśnienia składali Anna Gurska, prokurator Prokuratury Regionalnej w Gdańsku i Ryszard Paszkiewicz były zastępca prokuratora okręgowego w Gdańsku. Choć sformułowanie "nie wiem, nie pamiętam" padało wyjątkowo często, to zdaniem komisji wniosek z przesłuchania jest jeden - Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, nie zajmowała się sprawą Amber Gold należycie.

Anna Gurska była głównym referentem sprawy Amber Gold w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku, którą zajmowała się od czerwca 2012 roku. Początkowo sama, od sierpnia do sprawy przydzielony został drugi prokurator. To właśnie Gurska zdecydowała, że sprawę prowadzić będzie ABW. Prokurator 7 września przesłuchiwała Marcina P., to wtedy miał on zawnioskować o przyznanie statusu małego świadka koronnego. W zamian za ujawnienie okoliczności przestępstwa, mógłby się spodziewać nadzwyczajnego złagodzenia kary. Przewodnicząca komisji dopytywała świadka także, dlaczego prokuratura zgodziła się, by najbliższy współpracownik Marcina P. - Łukasz Daszuta, został obrońcą oskarżonego i cały czas miał wgląd w akta sprawy. Burzliwy przebieg miało drugie przesłuchanie, przed komisją stawił się Ryszard Paszkiewicz bezpośrednio odpowiedzialny za sprawę Amber Gold w gdańskiej prokuraturze. Komisja nie kryła zdziwienia, dlaczego śledztwo przekazano prokuratorom, którzy wcześniej nie prowadzili tego typu postępowań. Świadek negatywnie odniósł się do działań ABW, które jego zdaniem nie przekładały się na materiał procesowy. Ryszard Paszkiewicz wielokrotnie zasłaniał się niepamięcią. Przesłuchanie zakończyło się stwierdzeniem świadka, że nie pamięta czy Marcin. P. był kiedykolwiek prezesem spółki.