Do sądu trafi prawdopodobnie sprawa 34-letniego pacjenta ze Starogardu Gdańskiego, którego żaden szpital na Pomorzu nie chciał zoperować po wypadku drogowym. Mężczyźnie ze złamanym kręgosłupem, obrażeniami klatki piersiowej i kończyn odmówiło leczenia Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku. Służby wojewody pomorskiego wyjaśniają powody odmowy.

10 stycznia wracał z kolegą z pracy do domu. Prawdopodobnie ich auto wpadło w poślizg. Ratownicy medyczni jednego z nich przetransportowali do Gdańska, 34-letni Paweł trafił do Kociewskiego Centrum Zdrowia w Starogardzie Gdańskim.

Mężczyzna wymagał zabiegu stabilizacji złamanego kręgosłupa, żeby mógł chociaż usiąść na wózku inwalidzkim. W szpitalu w Starogardzie Gdańskim 34-latek na zabieg neurochirurgiczny czekał w śpiączce przez miesiąc. W tym czasie tutejsi lekarze szukali możliwości operowania mężczyzny poza województwem pomorskim.

Teraz 34-letni Paweł przebywa w szpitalu w Starogardzie. Jednak rodzina pacjenta nie może pogodzić się z tą sytuacją. Są zbulwersowani postawą lekarzy. Uważają, że zostały złamane wszelkie procedury. Z tymi zarzutami nie zgadza się Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku.

Sprawę badają już Ministerstwo Zdrowia, Rzecznik Praw Pacjenta i lekarz wojewódzki.

Rodzina 34-letniego Pawła zapowiada, że sprawa zostanie skierowana do sądu, a od szpitala UCK będą domagać się w imieniu brata zadośćuczynienia za miesięczną zwłokę w leczeniu