W bardzo trudnej sytuacji znalazła się czteroosobowa rodzina z Rumi. W pożarze straciła dach nad głową i większość dobytku. Mimo dramatu państwo Marczyńscy przystąpili do rozbiórki spalonego budynku. Spontanicznie pomaga im kilkunastu sąsiadów, a władze samorządowe Rumi prowadzą zbiórkę niezbędnych rzeczy dla pogorzelców.

Z nieustalonych jeszcze przyczyn pożar wybuchł w miniony czwartek o trzeciej nad ranem. Na szczęście trzaski dochodzące z płonącego dachu obudziły jednego z domowników. Jeszcze przed przyjazdem pierwszych jednostek straży pożarnej rodzice i dwoje ich dorastających dzieci zdążyli się bezpiecznie ewakuować.

Do pożaru przyjechało 9 zastępów państwowej i ochotniczej straży pożarnej. W czasie akcji gaśniczej eksplodowała znajdująca się w aucie butla z gazem. Nikt z tego powodu nie ucierpiał. Rano rodziną pogorzelców zajęli się przedstawiciele władz miasta.

Ogromnej i bezinteresownej pomocy poszkodowanej rodzinie udzielają też sąsiedzi. To oni jako pierwsi przystąpili - wraz z właścicielem - do rozbiórki murów po spalonym domu.

Państwo Marczyńscy chcą jak najszybciej uporządkować teren, by za kilka tygodni ruszyć z budową nowego domu. Niestety, spalony budynek nie był ubezpieczony. W tej sytuacji największym problemem będzie zdobycie materiałów budowlanych lub też pieniędzy na ich zakup. Pogorzelcom potrzebne będą też dwa kontenery mieszkalne.

Wszystkie osoby, które chciałyby udzielić jakiegokolwiek wsparcia pogorzelcom, proszone są o kontakt z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Rumi.