Instytut Pamięci Narodowej wszczął śledztwo w sprawie niemieckich zbrodni popełnianych w obozie koncentracyjnym Stutthof. Funkcjonariusze Komisji do spraw Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu postarają się między innymi o ustalenie liczby nadal żyjących oprawców i pociągnięcie ich do odpowiedzialności.

Sprawy obozu Stutthof nie objął akt oskarżenia z procesów norymberskich. Tylko niektórzy z oprawców skazani zostali przez władze PRL i radzieckie. Teraz odnalezienie zbrodniarzy jest trudne, jednak prokuratorzy IPN wierzą, że uda się postawić ich przed trybunałem.

Stutthof był pierwszym i najdłużej działającym niemieckim obozem koncentracyjnym na ziemiach polskich. Utworzony został we wsi Sztutowo, przed wojną leżącej w granicach Wolnego Miasta Gdańska. Później został włączony do realizacji projektu Endlösung der Judenfrage, czyli planowego wyniszczania ludności żydowskiej.

Spośród 110 tysięcy więźniów co najmniej 65 tysięcy zostało zamordowanych lub zginęło w wyniku chorób, głodu i zimna. Ponad 4 tysiące osób z tej liczby to ofiary osławionego Marszu Śmierci, kiedy po ewakuacji obozu wycieńczonych więźniów pędzono po śniegu do punktów zbornych na Kaszubach.

Odpowiedzialność za te zbrodnie poniosło dotąd jedynie 85 z liczącej 2000 osób obozowej załogi. W czterech procesach z 1946 roku zapadło 11 wyroków śmierci.