Parking przy ulicy Lawendowej w Gdańsku z początkiem roku wrócił do miasta i od razu zmienił dzierżawcę. Dalej będzie płatny - jednak zysk przekazywany będzie na aktywizację ludzi bezdomnych i bezrobotnych. Prowadzą go podopieczni Towarzystwa Pomocy im. świętego Brata Alberta.

O parkingu na Lawendowej zrobiło się głośno, gdy prywatny dzierżawca zaczął naliczać skandalicznie wysokie opłaty za postój. Od tamtej pory sporo się jednak zmieniło. Teraz parkingiem zawiaduje Fundacja Gdańska wraz z towarzystwem pomocy im. św. brata Alberta. I choć opłaty obowiązują dalej, cały zysk przekazywany jest na pomoc w osobom w różny sposób doświadczonym przez życie. Zysk jest zresztą nie tylko materialny - przy parkingu pracują, bowiem podopieczni Towarzystwa. Daje im to szansę, żeby stanąć na nogi. Pracownicy parkingu dostają do ręki dniówki. To ważne - daje, bowiem świadomość, że własną pracą zarabia się własne pieniądze. Przekłada się również na motywację - a to właśnie motywacja do podjęcia aktywności jest przewodnią myślą tego projektu. Ludzie zgłaszają się po pomoc z bardzo różnymi problemami. Jak mówi pracownik Towarzystwa Wojciech Bystry, jest to nie tylko bezdomność. Często są to po prostu życiowe problemy, które z różnych powodów ich przerosły. Zatrzymując się na parkingu nie szukajmy parkometrów. W ciągu dnia opłatę - 3 zł za godzinę w naliczaniu minutowym, uiszcza się bezpośrednio u pracownika parkingu. Po godzinie 17 parking jest bezpłatny.