„Jesteśmy mu winni honor i pamięć - był jednym z największych bohaterów” - tak o Ryszardzie Kuklińskim mówił szef gdańskiego IPN profesor Mirosław Golon. W czternastą rocznicę śmierci pułkownika, któremu Ojczyzna dwa lata temu nadała honor generała - w Bazylice Mariackiej w Gdańsku odprawiono mszę, a pod tablicą ufundowaną dziesięć lat temu przez Stowarzyszenie Godność złożono kwiaty.

Ryszard Kukliński - rocznik 1930. Oficer Ludowego Wojska Polskiego. Luty 1980 roku - Moskwa posiedzenie kierownictwa Układu Warszawskiego. Kukliński od kilku lat ma już kontakt z amerykańskim wywiadem. Zdobywa i przekazuje tajne informacje o sowieckich planach wojny nuklearnej i o tym, co może spotkać Polskę. Znika z Polski tuż przed jego wprowadzeniem stanu wojennego. Ci, którzy go znali mówią o spokoju, pokorze i skromności - ale to właśnie o nim dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej Stanów Zjednoczonych William Casey pisał w raporcie do prezydenta Ronalda Reagana 9 lutego 1982: „Nikt na świecie w ciągu ostatnich 40 lat nie zaszkodził komunizmowi tak jak ten Polak…” Do Ojczyzny przyjechał po raz pierwszy dopiero w roku 1998. Wtedy też odwiedził Gdańsku. Andrzej Michałowski był wtedy gdańskim radnym. Stowarzyszenie „Godność” dziesięć lat temu ufundowało epitafium poświęcone Ryszardowi Kuklińskiemu. W Bazylice Mariackiej znów uczczono jego pamięć. Był samotnym wilkiem zmarł 14 temu. Podczas Jego pogrzebu na warszawskich Powązkach ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński powiedział: „Gdyby sowieckie imperium ruszyło na Europę, Polska przestałaby istnieć. I to jest miarą zasług pułkownika Kuklińskiego - jesteśmy!” Mimo upływu lat, zmiany ustrojów, upadku komunizmu i odzyskania wolności - postać - Ryszarda Kuklińskiego nadal jest kontrowersyjna.