Uporządkuje reklamowy bałagan w przestrzeni publicznej: określi, co, gdzie i w jakich rozmiarach można wieszać legalnie. Tego przynajmniej chcą miejscy urzędnicy, którzy przygotowali - po ponad dwóch latach prac - uchwałę krajobrazową dla Gdańska. Na końcowym etapie tworzenia podobnych uchwał są Sopot i Gdynia. Drugie z tych miast wstrzymuje się z publikacją dokumentu do czasu wyjaśnienia przez sąd sprawy Łodzi, gdzie uchwałę krajobrazową zaskarżyła branża reklamowa.

Gdańskie Podwale Staromiejskie - jedna z najgęściej uczęszczanych przez mieszkańców i turystów i jednocześnie jedna z najgęściej upstrzonych wszelkiej maści banerami, szyldami i reklamami.

Reklamowy chaos ma zmienić uchwała krajobrazowa. Uchwała, która precyzyjnie określa jaki rodzaj reklamy, w którym miejscu i w jakiej wielkości można umieścić bez łamania prawa. Na przykład ekrany świetlne mogą się znaleźć tylko w trzech miejscach, w tym na fasadzie Ergo Areny.

Uchwała krajobrazowa dzieli miasto na osiem stref. W zależności od ich rangi prestiżu będą w nich obowiązywały mniej lub bardziej restrykcyjne zasady. Na niewiele będzie można sobie pozwolić w historycznej części Gdańska.

Gdańscy urzędnicy nad uchwałą pracowali ponad dwa lata. W tym czasie został poddany między innymi konsultacjom społecznym. Spośród prawie 450 uwag, zdecydowaną większość zgłosiła branża reklamowa. Na dostosowanie nowych przepisów będzie miała 2 lata.

Ustawa krajobrazowa, pozwalająca samorządom na porządkowanie reklamowego bałaganu, obowiązuje od 2015 roku. Gdańska uchwała pod obrady Rady Miasta trafi jeszcze w lutym. Nieco dłużej na jego przyjęcie poczekają mieszkańcy Gdyni. Po tym jak w Opolu i Łodzi, tamtejsze uchwały zaskarżono i są rozpatrywane przez sądy administracyjne, magistrat woli dmuchać na zimne.

Sopoccy radni uchwałą krajobrazową mają się zająć podczas marcowej sesji.