Najsłynniejsza para szekspirowskich kochanków i konflikt zwaśnionych kibiców dwóch drużyn piłkarskich. Taki interpretacyjny pomysł wybrał Krzysztof Babicki na inscenizację sztuki „Romeo i Julia”. Premiera spektaklu odbyła się w sobotę w Teatrze Miejskim w Gdyni.

Choć zawodową pasją Krzysztofa Babickiego jest teatr, to znajomość reguł rządzących grą na boisku też temu reżyserowi nie jest obca. W dzieciństwie z ojcem, który był lekarzem sportowym i przez moment wiceprezesem Lechii, chodził na mecze gdańskiego zespołu, po przeprowadzce do Gdyni kibicował Arce, a kiedy pracował w Starym Teatrze obserwował rywalizację krakowskich drużyn i tamtejsze waśnie kibiców.

I właśnie w ten jeden z najsilniejszych antagonizmów dzisiejszych czasów reżyser wpisał konflikt zwaśnionych werońskich rodów Monteccich i Capulettich. Miłość Romea i Julii ponosi klęskę, bo przegrywa z nienawiścią.

Krzysztof Babicki sięgnął po klasyczny przekład dramatu Macieja Słomczyńskiego i w przeciwieństwie do filmowo-teatralnej tradycji grania głównych ról, powierzył je młodym, ale już doświadczonym aktorom.

Scenografię i muzykę do spektaklu stworzyli twórcy, którzy od dawna współpracują z Krzysztofem Babickim – Marek Braun i Marek Kuczyński.

W walczących ze sobą grupach kibiców odnaleźć można kilku uczniów z gdyńskich szkół średnich. Ruch sceniczny przygotował dyrektor Wrocławskiego Teatru Pantomimy Zbigniew Szymczyk, a kostiumy Hanna Szymczak.