Trzysta osiemdziesiąt tysięcy złotych, na tyle szacuje swoje straty jeden z mieszkańców Egiertowa. Składają się na nie zanieczyszczenie stawu i zniszczenie nawierzchni parkingu na jego posesji. Problem w tym, że zniszczenia mieli spowodować strażacy podczas akcji gaszenia pożaru w pobliskiej restauracji tuż przed świętami.

Do pożary restauracji w Egiertowe doszło 19 grudnia i choć płomienie dawno już ugaszono sprawa znowu rozpala emocje. I znów muszą gasić je strażacy. Bo tym razem nie chodzi o walkę z żywiołem a o walkę z roszczeniami jednego z mieszkańców Egiertowa. I choć pan Łukasz słów „roszczenia” i „rachunek” unika jak ognia - to straty wywołane akcją strażaków sumuje. Chodzi o zniszczenia, które spowodowały wozy strażackie, podjeżdżające do stawu znajdującego się na posesji pana Łukasza po wodę potrzebną do akcji gaśniczej. Dodajmy, ze zgodnie z przepisami strażacy podczas akcji gaśniczej mają prawo do korzystania ze wszelkich dostępnych zbiorników wodnych. Ewentualne straty związane z ich działalnością, po ich potwierdzeniu przez specjalną komisję, pokrywa Skarb Państwa.