Do końca zbliża się proces ośmiu gimnazjalistek, które brutalnie biły i poniżały rówieśniczki, a wszystko nagrywały telefonem komórkowym i wysyłały znajomym. Bulwersująca sprawa, w której poszkodowane zostały uczennice trzech gdańskich szkół, toczyła się za zamkniętymi drzwiami gdańskiego sądu rejonowego i zbliża się do końca. W środę wygłoszono mowy końcowe - wyrok zostanie wydany za niecałe dwa tygodnie.

Sprawa ujrzała światło dzienne w maju ubiegłego roku po tym, jak film z pobicia jednej z nastolatek trafił do Internetu. Szybko okazało się, że do bójki doszło w pobliżu jednej ze szkół na gdańskim Chełmie. W toku prowadzonych czynności okazało się, że ta sama grupa uczniów ma na koncie przynajmniej dwa podobne zdarzenia, w których poszkodowane zostały kolejne uczennice. W trwającym od czerwca procesie prokurator, dla większości z ośmiorga oskarżonych, domagał się umieszczenia w zakładzie poprawczym. Taki też wniosek znalazł się w wygłoszonej dziś mowie końcowej. Taki wymiar kary od początku popierają pełnomocnicy poszkodowanych uczennic, z których najmłodsza w chwili zdarzenia miała dwanaście lat. Jak mówi adwokat Marek Kanewka upokorzenie, które spotkało uczennice, odcisnęło olbrzymie piętno na ich psychice. W swojej mowie końcowej inne stanowisko przedstawił obrońca siedmiu, z ośmiu oskarżonych. W stosunku do osób, które przyznały się do popełnienia zarzucanych im czynów wnioskował on o najniższy wymiar kary. Według niego presja społeczna i medialna okazała się już wystarczającą karą dla nastolatków. Gdański sąd rejonowy ma ogłosić wyrok za niecałe dwa tygodnie, w poniedziałek 15 stycznia.