Nadeszła zima, której najbardziej obawiali się mieszkańcy poszkodowanych przez sierpniową nawałnice terenów. Nie wszystkim udało się odbudować to, co stracili w żywiole. Zabrakło czasu, ale i pieniędzy, bo wyceny strat pozostawiają wiele do życzenia.

Jak radzić sobie, kiedy mamy dziurawy dach, a temperatura w domu nie przekracza jedenastu stopni, o tym z pewnością wie pani Renata Hadacz z Sylczna, która w sierpniowej nawałnicy straciła dobytek swojego życia. Po czterech miesiącach od nawałnicy pani Renacie udało się jedynie odbudować piętro z dachem, ale na jego wykończenie zabrakło pieniędzy, dlatego dziś w jej domu panuje wilgoć i grzyb a ze ścian odpada tynk, do tego temperatura w nocy spada do kilku stopni Celsjusza. Na zabezpieczenie zniszczonego przez wichurę domu kobieta wydała wszystkie swoje oszczędności. Komisja orzekająca straty wyceniła je na dwadzieścia tysięcy złotych pani Renata otrzymała też sześć tysięcy złotych zasiłku. Choć część domu udało się odbudować to jednak wciąż za mało, aby móc w nim normalnie mieszkać, dlatego Pani Reneta każdego dnia prosi urzędników o pomoc. Świątecznym marzeniem pani Renaty jest piec, dzięki któremu mogłaby nie marznąć w nocy, a także blacha na dach, który wciąż przecieka.