Gdyński port potrzebuje nowych terenów pod inwestycje i samych inwestycji. Jego władze zapowiadają budowę nowej części, tak zwanego Portu Zewnętrznego. Jednocześnie wzrost przeładunków wymusza inną potrzebę: poprawę dostępu do portu od strony lądu. To jedno z wyzwań, w obliczu, których staje zarząd spółki. Spółki, świętującej właśnie 95-lecie istnienia.

Gdynia pamięta o budowniczych portu: o Eugeniuszu Kwiatkowskim, spoglądającym z cokołu w śródmieściu... i Tadeuszu Wendzie, który stworzył projekt, a następnie nadzorował powstawanie portu. Monument inżyniera czeka na realizację. Port wpisany jest w miasto, co go... ogranicza. Nie może się rozwijać do wewnątrz. W związku z tym jego władze zamierzają wyjść w zatokę. Na wizualizacji przyszły terminal przeładunkowy wygląda imponująco. Port zewnętrzny to melodia dalszej przyszłości. W bliższej powstanie obrotnica, która ułatwi wejście do portu i wypłynięcie z niego statkom o długości do czterystu metrów. Wraz z budową obrotnicy, zostanie pogłębiony tor wodny.

W pierwszym półroczu w gdyńskim porcie przeładowano ponad dziesięć milionów ton ładunków. By je wywieźć i przywieźć, potrzeba linii kolejowych i połączeń drogowych. Jednocześnie od dawna trwają zabiegi o budowę Drogi Czerwonej, łączącej port z obwodnicą Trójmiasta. Cel: odciążenie estakady Kwiatkowskiego. Koszt budowy Drogi Czerwonej szacuje się na miliard złotych.