Mieli zaledwie kilka chwil na spakowanie skromnego bagażu. Klucz do domu mieli zostawić w drzwiach. Następnie całe rodziny ładowano na ciężarówki, a później do bydlęcych wagonów i wywożono w niewiadomym kierunku. Tak wyglądały pierwsze wywózki gdynian. Bo to właśnie gdynianie byli pierwszymi ofiarami masowych wysiedleń ludności cywilnej przez Niemców w 1939 roku. Te wydarzenia miały miejsce dokładnie 78 lat temu. W niedzielę ci, którym udało się wrócić do miasta modlili się w intencji swoich rodzin i tysięcy wywiezionych mieszkańców Pomorza.

Gotenhafen - Gdynia w 1939 roku. Tu, zaraz po wkroczeniu wojsk niemieckich zaczęły się masowe wysiedlenia ludności cywilnej. Pierwsze wysiedlenia były chaotyczne. Okupantowi zależało na jak najszybszym zgermanizowaniu miasta. W rodzinnych domach wyrzucanych Polaków mieli zamieszkać niemieccy oficerowie i urzędnicy. 15 października wysiedlono rodzinę Benedykta Wietrzykowskiego. Cały dobytek, który gdynianie w pośpiechu mogli zabrać nie mógł przekraczać 25 kilogramów. Przy opuszczaniu mieszkania klucze należało zostawić w drzwiach. Tu, gdzie od trzech lat stoi pomnik poświęcony Gdynianom Wysiedlonym - 78 lat temu koczowali ludzie w oczekiwaniu na swój bydlęcy wagon, którym mieli udać się ku nieznanemu. Z Gdyni wysiedlono około osiemdziesiąt procent ludności.

Po 78 latach od tej tragedii ci, którzy byli wtedy dziećmi, ci, którzy w transportach stracili rodziny, których rodziny zginęły w obozach śmierci - modlili się w rocznicę tych wydarzeń. Jak co roku zebrano się w kościele p.w. NSPJ w Gdyni. Już niewielu ich zostało, większość wypędzonych jest już bardzo sędziwa - ale pamięć o wydarzeniach z 39 roku nie ginie. Główne uroczystości 78 rocznicy wysiedlenia gdynian odbędą się we wtorek. O godz. 12:00 złożone zostaną kwiaty i znicze przy tablicy pamiątkowej przy Dworcu Głównym, o 12:30 - odbędą się uroczystości przy Pomniku Gdynian Wysiedlonych.