Przed sejmową komisją śledczą w sprawie Amber Gold stawili się Łukasz Daszuta, były członek Rady Nadzorczej Amber Gold S.A. i jednocześnie były obrońca Marcina P. oraz Wojciech Pastor - pracownik tejże spółki, odpowiedzialny za prowadzenie punktów obsługi klienta i jeden z najbliższych współpracowników prezesa Amber Gold.

Już pierwsze słowa przesłuchiwanego Łukasza Daszuty sprawiły niemałe zamieszanie. Były członek rady nadzorczej Amber Gold już na samym początku odmówił składania zeznań, powołując się następnie na przepisy związane z tajemnicą adwokacją. Przedstawiciele komisji próbowali pytać o tematy nieobjęte tajemnicą adwokacką. Jednak Łukasz Daszuta konsekwentnie odmawiał odpowiedzi a ostatecznie zamilkł. Niemal wszystkie pytania pozostawiał bez odpowiedzi.

Oburzenie przewodniczącej komisji wzbudził sam fakt, że Łukasz Daszuta mógł być jednocześnie członkiem Rady Nadzorczej Amber Gold i bronić Marcina P. przed sądem. Według Małgorzaty Wassermann to naruszenie nie tylko etyki zawodowej, ale też możliwe wykorzystywanie tajemnicy adwokackiej do ochrony samego siebie.

Przesłuchanie kolejnego świadka, Wojciecha Pastora odbyło się zgodnie z planem. Jak sam przyznał, początkowo nie wierzył w złe intencje małżeństwa P. Jak zeznał, o tym że Amber Gold, posiada zakupione złoto, pracownicy byli informowani podczas specjalnych szkoleń.

W tym tygodniu przed komisją staną łącznie cztery osoby. Na środę zaplanowane jest przesłuchanie byłej dyrektor departamentu finansowego Amber Gold - Danuty Misiewicz oraz byłej dyrektor departamentu produktów Małgorzaty Win-Kaczmarek.