Po wakacyjnej przerwie swoje prace wznowiła Komisja Śledcza w Sprawie Amber Gold. W poniedziałek przesłuchano między innymi pomorskiego biznesmena Mariusa Olecha. A we wtorek przed posłami stanął prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz. Pytania Komisji skupiły się wokół kwestii kontaktów z małżeństwem P. oraz darowizn, jakie parabank przekazywał między innymi miejskim spółkom.

Paweł Adamowicz jest pierwszą osobą związaną z gdańskim samorządem, która stanęła przed komisją śledczą w sprawie Amber Gold. Już na samym początku odniósł się do tych słów Marcina P. Prezydent Gdańska, w trakcie przesłuchania, kilkukrotnie stwierdził, że nigdy nie był w siedzibie parabanku, nigdy też nie poznał Marcina ani Katarzyny P. Posłowie pytali też o sposób, w jaki prezydent Gdańska sprawuje nadzór właścicielski nad lotniskiem, w tym o zatrudnienie Michała Tuska. Posłowie wracali też do tych zdjęć pytając o to, czy firmy Marcina P. były traktowane w szczególny sposób i czy świadomie brano udział w promocji prywatnej firmy. Komisja pytała również o kwestię pieniędzy na zakup mieszkań przez Pawła Adamowicza - tych samych, w sprawie, których toczy się postępowanie karne. Prezydent gdańska stwierdził, że pieniądze pochodziły z kredytu i więcej na ten temat rozmawiać nie będzie. Na pytanie członka komisji Jarosława Krajewskiego świadek przyznał, że działalność Amber Gold od początku budziła jego zdziwienie i nie darzył tej firmy zaufaniem. Na koniec przesłuchania prezydent Gdańska dodał, że najważniejsze jest wyciągnięcie wniosków z afery Amber Gold, żeby w przyszłości nie doszło już do podobnej sytuacji. Według niego istotne będą tu również efekty pracy Komisji.