Kilkadziesiąt tysięcy powalonych drzew, pozrywane dachy i zmiażdżone samochody, to bilans strat jakie wstępnie oszacowano po przejściu trąb powietrznych na Pomorzu Środkowym. Najbardziej ucierpiał powiat chojnicki i bytowski gdzie do tej pory przez powalone drzewa strażacy nie mogą dotrzeć do wszystkich poszkodowanych osób.

Tylko w powiecie bytowskim strażacy minionej doby musieli interweniować kilka tysięcy razy, zgłoszeń jest tak dużo, że brakuje rąk do udrażniania dróg, nie wspominając o pomocy, na którą od rana wśród powalonych drzew i zdewastowanych samochodów czekają uwięzieni mieszkańcy. Przetaczająca się przez Pomorze Środkowe nawałnica dewastowała wszystko na swojej drodze. Tak jak w Sominach, gdzie żywioł zniszczył kilkadziesiąt domków letniskowych, w których wypoczywało trzysta dzieci.

Dzięki szybkiej reakcji opiekunów oprócz drobnych skaleczeń nikomu nic się nie stało, jednak trąba powietrzna uszkodziła przyłącze gazu, dlatego strażacy zarządzili ewakuację całego ośrodka.

Największą zmorą strażaków są tysiące powalonych drzew, przez które strażacy nie są w stanie dotrzeć do wszystkich poszkodowanych. Dlatego do pomocy wezwano posiłki z innych województw.

Po przejściu trąby powietrznej do tej pory w wielu miejscowościach w powiecie bytowskim nie ma prądu. Energetycy zapewniają, że pracują na najwyższych obrotach jednak żywioł nie tylko zerwał linie energetyczne ale i łamał jak zapałki maszty, przez co ich naprawa może potrwać nawet kilka dni.