9 sierpnia 1967 roku doszło do tragicznego wypadku na pokładzie ORP Błyskawicy. Wybuch w drugiej kotłowni zabił siedmiu marynarzy i zakończył 30-letni okres czynnej służby Błyskawicy pod polską banderą. Dziś, w 50. rocznicę tej tragedii, hołd zmarłym oddali koledzy, którzy razem z nimi służyli na polskim niszczycielu.

To miał być pokazowy rejs, piękna pogoda i trzy niszczyciele płynące w szyku bojowym w oku kamery. Kilka manewrów tuż po gruntownym remoncie. Nikt nie przewidywał tego co miało nastąpić. Do wybuchu rurociągu parowego doszło w kotłowni. Pomieszczenie natychmiast wypełniło się rozgrzaną do kilkuset stopni Celsjusza parą. W tym czasie przebywało tu siedmiu marynarzy - wszyscy zginęli.

Wypadku nie można było przewidzieć, w śledztwie po wybuchu nikomu nie postawiono zarzutów. Członkowie załogi twierdzą jednak, że skutki tragedii można było zmniejszyć.

Ten wypadek zakończył erę Lucky Ship – szczęśliwego okrętu za który był uważany ORP Błyskawica. Po wybuchu okręt nigdy nie wrócił do czynnej służby.

W 50. rocznicę tej tragedii emerytowani i obecni marynarze Błyskawicy oraz koledzy poległych na służbie wypłynęli niszczycielem w morze, aby złożyć wieńce i w ten sposób uczcić pamięć swoich przyjaciół.