Niezależnie od partyjnej przynależności i poglądów politycznych - w jednej sprawie politycy znajdują porozumienie - Polskim sądom przyda się reforma, bo dziś ich działanie pozostawia wiele do życzenia. Jednak kością niezgody jest to, w jaki sposób przeprowadzić reformę i jak daleko powinna ona sięgać.

Jak będą wyglądać sądy powszechne po wprowadzanej w życie reformie? Ten temat zdominował sobotnią "Wywiadówkę". Chociaż politycy z różnych opcji inaczej postrzegają zmiany, większość zgadza się w jednym - wymiarowi sprawiedliwości przydadzą się zmiany.

Według polityka odpowiedzialność za taki stan ponosi głównie opozycja, która poddaje w wątpliwość dobre intencje rządu. Grzegorz Furgo z Platformy Obywatelskiej twierdzi, że przyjęte prawo jest po prostu złe.

Janusz Śniadek z Prawa i Sprawiedliwości tłumaczy, że rola ministra sprawiedliwości jest rolą jedynie przejściową, a skończy się w momencie wejścia w życie zapisów nowej ustawy. W podobnym tonie wypowiada się Karol Rabenda ze stowarzyszenia Republikanie.

Ewa Lieder z Nowoczesnej zagrożenie dla reformy widzi w pośpiechu, z jakim jest ona wprowadzana.

Według Dariusza Adamowicza z PSL nie byłoby problemu, gdyby nie wadliwa konstytucja. Według polityka w tym kontekście dobra jest możliwość organizacji referendum konstytucyjnego, zapowiedziana przez prezydenta Andrzeja Dudę. Zmiana konstytucji mogłaby jasno sprecyzować jaki wpływ na sądy może mieć bieżąca polityka.