Nie będzie osiedla mieszkaniowego na terenach po gdańskim klubie Gedania. Po sprzedaży tych gruntów przez spółkę Gedania firmie deweloperskiej, prezydent Gdańska postanowił zawiadomić prokuraturę i Prokuratorię Generalną o możliwości popełnienia przestępstwa przez władze Gedanii.

Zniszczony klubowy budynek i pusty, zaśmiecony teren, na dodatek nie zabezpieczony przed odwiedzinami osób postronnych. Tak od lat wygląda teren po klubie Gedania. W 2005 roku prezydent Gdańska sprzedał ten grunt klubowi za 20 tysięcy złotych, czyli 1% wartości. Był rabat, bo był też warunek - teren miał służyć prowadzeniu działalności sportowej i rekreacyjnej. Tymczasem po kilku miesiącach grunt przejęła spółka Gedania SA, a klub został zlikwidowany.

Spółka przez kilka lat próbowała pozyskać inwestora, który na części gruntów miał wybudować mieszkania, a na pozostałym terenie miały powstać obiekty sportowe. Miasto jednak nie zgadzało się na zmianę planu zagospodarowania.

W kwietniu Gedania za 16 i pół miliona złotych sprzedała grunty firmie deweloperskiej. Władze miasta uznały, że spółka nie wywiązała się z umowy i postanowiły przy pomocy Prokuratorii Generalnej odzyskać te tereny. Zapowiadają też złożenie wniosku do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez władze spółki.