Czy gdański Port Service zajmujący się spalaniem odpadów niebezpiecznych truje mieszkańców po godzinach pracy urzędników? - pyta radny Łukasz Hamadyk i proponuje miejską ponadpartyjną koalicję, która miałaby rozwiązać ten problem. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska przekonuje, że kontrole niczego niepokojącego nie wykazały a rzeczniczka Potr Service zapewnia, że zakład stosuje zaawansowany system oczyszczania, zanieczyszczenia mieszczą się w normach a kolor dymu z komina nie świadczy o jego szkodliwości.

W godzinach pracy urzędów dym wyglądający jak para wodna, o poranku lub wieczorami czarny i duszący często docierający nad Nowy Port. Takie zdjęcia zrobił ze okna swojego mieszkania Łukasz Hamadyk, radny tej dzielnicy.

Port Service jest często przez nas kontrolowany i wszystko jest w porządku - zapewnia Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

Czarny, duszący dym z komina Port Service to nic nowego - mieszkańcy Nowego Portu już w czerwcu 2015 roku skarżyli się na wydobywający się z niego uciążliwy odór.

Nikt z zarządu Port Service nie chciał rozmawiać z reporterem Panoramy. W przesłanym mailem oświadczeniu czytamy, że firma stosuje zaawansowany 4-stopniowy system oczyszczania spalin i że nie ma fizycznej możliwości, aby w trakcie procesu spalania usunąć lub wyłączyć którykolwiek z filtrów albo emitować gazy spalinowe inną drogą. Innego zdania są pracownicy firm działających obok Port Service. Za dnia jest ok, ale w nocy dzieją się tu cuda - mówi nieoficjalnie jeden z nich.

Firma na terenie portu będzie działać najdalej do 2024 roku. Wtedy wygasa umowa dzierżawy gruntu, a urzędnicy nie zamierzają jej przedłużać. Port Service nie dostał też decyzji środowiskowej, niezbędnej do rozbudowy i modernizacji zakładu.

O firmie Port Service zrobiło się głośno w 2011 roku, kiedy firma przyjęła do utylizacji 15 tysięcy ton ziemi z Ukrainy skażonej środkiem grzybobójczym HCB. Jej unieszkodliwianie trwa do dziś i ma się zakończyć, jak obiecuje rzecznik Port Service, w czerwcu tego roku. Za niewłaściwe składowanie tych odpadów firma zapłaciła prawie 600 tysięcy złotych kary.