Z majątku Amber Gold do sprzedania pozostały jeszcze trzy lokale w dwóch kamienicach i samochód dostawczy - powiedział syndyk spółki. Józef Dębiński zeznawał jako świadek w bezprecedensowym procesie wytoczonym Skarbowi Państwa prze mieszkankę Starogardu Gdańskiego, która straciła w Amber Gold ponad 100 tysięcy złotych. Pokrzywdzonych w sprawie tej piramidy finansowej jest około 19 tysięcy osób na łączną kwotę około 850 milionów złotych.

Syndyk Amber Gold był jedynym przesłuchanym świadkiem. Wielkość masy upadłościowej, z której będą zaspokajane roszczenia, oszacował na nieco ponad 10 procent tego, czego domagają się wierzyciele. Ponad 30 milionów złotych syndyk próbuje odzyskać od prawie 1700 byłych klientów parabanku, którzy po jego upadku nie spłacili pożyczek.

Pierwszy indywidualny proces poszkodowanej przez Amber Gold rozpoczął się w maju 2016 roku. Pani Andżelika straciła 105 tysięcy złotych. Żąda od Skarbu Państwa zwrotu tej kwoty.

To niewłaściwe działanie państwowych urzędów, a zwłaszcza zaniedbania prokuratorów prowadzących i nadzorujących śledztwo w tej sprawie Amber Gold spowodowało, że moja klientka uznała, że może bezpiecznie ulokować tam pieniądze - przekonywał pełnomocnik powódki i zażądał przesłuchania świadków m.in. wspomnianych prokuratorów, a także szefowej sejmowej komisji śledczej badającej sprawę Amber Gold.

Przedstawiciel reprezentujący Skarb Państwa Prokuratorii Generalnej stwierdził, że skoro postępowanie upadłościowe się nie zakończyło, pozew jest przedwczesny i żądał jego oddalenia.

Sąd odroczył postępowanie do 22 maja. Na kolejnej rozprawie ma zostać przesłuchana poszkodowana klientka parabanku.

Równolegle w gdańskim sądzie toczy się proces karny małżeństwa P. - założycieli Amber Gold.