Dwaj członkowie Tajnej Organizacji Wojskowej "Gryf Pomorski" przyjęli z rąk wojewody pomorskiego wysokie odznaczenia państwowe. Stan zdrowia nie pozwolił im przyjechać na szymbarskie uroczystości w rocznicę śmierci Józefa Dambka, dlatego wojewoda odwiedził ich w domach.

W domu rodziny Bigusów w Przyrowiu przez długi czas ukrywał się Józef Dambek, dowódca Tajnej Organizacji Wojskowej "Gryf Pomorski". Pan Stanisław Bigus miał wtedy 11 lat i pomagał utrzymywać w tajemnicy obecność i działalność gościa. Po wojnie z izby, w której mieszkał porucznik stworzył małe muzeum. W Izbie Pamięci Porucznika Dambka niemal wszystko zachowane jest tak, jak wyglądało podczas wojny. O jej istnieniu wiedział dotąd mało, kto. Ci, którzy wiedzą chcieliby, żeby stała się bardziej znana i pomogła w kształtowaniu świadomości historycznej młodych pokoleń. Wojewoda obiecuje, że zapewni wszelką pomoc w opiece nad tym szczególnym miejscem.

W Przyrowiu wojewoda, posłanka Anna Fotyga oraz Roman Dambek, bratanek dowódcy "Gryfa", złożyli kwiaty i zapalili znicze pod pomnikiem poświęconym żołnierzom organizacji. Następnie udali się do Sierakowic, do domu pana Wacława Naczka. Wacław Naczk jako żołnierz "Gryfa" uczestniczył w wielu akcjach rozbrajania niemieckich patroli. Dokonał też skutecznego oswobodzenia swojego kolegi z niemieckiego aresztu. Choć niewątpliwie zasłużył na odznaczenie, skromnie twierdzi, że tę chwałę dzieli z nieżyjącymi już towarzyszami broni. Stanisław Bigus i Wacław Naczk to już jedni z ostatnich żyjących osób, które brały czynny udział w działaniach "Gryfa".