Brawurowy napad na bank w Gdyni zakończył się równie szybko, co zaczął. Przed godziną dziesiątą rano zamaskowany mężczyzna sterroryzował atrapą broni kasjerki i zażądał wydania pieniędzy. Gotówką nie cieszył się jednak długo. Już po kilku minutach znajdował się w rękach policji.

Historia napadu na placówkę bankową w Gdyni-Obłużu mogłaby być instrukcją jak na banki nie napadać. Wszystko zaczęło się w czwartek, około 9:30, kiedy do banku wszedł niczym niewyróżniający się mężczyzna. Mężczyzna długo nie cieszył się swoim łupem. Miał pecha, bo kiedy z workiem pełnym pieniędzy wychodził z banku natknął się... na uzbrojonych konwojentów, którzy do placówki wnosili właśnie gotówkę. Sprawcą okazał się 29-letni mieszkaniec województwa lubuskiego. W przeszłości był wielokrotnie karany. Za popełnione w Gdyni przestępstwo grozi mu 12 lat więzienia.