Teraz o małej Wiktorii, która wygrała swoją walkę z czasem i znalazła rodziców adopcyjnych tuż przed tym jak na mocy obowiązujących przepisów po ukończeniu 12-tego roku życia musiałaby opuścić dom dziecka i przenieść się do domu opieki społecznej. Z kamerą odwiedziliśmy Dom Dziecka im. Janusza Korczaka w Gdańsku gdzie tęsknota za małą Wiki miesza się z radością z jej szczęścia.

O miłości mówiła Wiktoria jeszcze rok temu, cały czas mocno wierząc w to, że mimo choroby znajdzie nową rodzinę. Okazało się, że świat ją kocha, ale szczególnie pokochała ją pewna para z okolic Krakowa. Nowa mama i tata. I od tej pory w domu Janusza Korczaka - tęsknota za małą Wiktorią miesza się z radością i satysfakcją z faktu, że dziewczynka znalazła nowy szczęśliwy dom. Z tego, co wiadomo Wiktoria też tęskni, ale umiarkowanie...

Bitwa wygrana, ale wojna o szczęście tych dzieci trwa nadal - mówią nam pracownicy tego gdańskiego domu dziecka i wskazują na dziewięcioletnich bliźniaków - podopiecznych placówki. Dla nich również niedługo rozpocznie się nerwowe odliczanie czasu. Adopcja dzieci niepełnosprawnych to ogromy powód do satysfakcji, ale też - niestety rzadkość w naszym systemie opiekuńczym - przyznają w Pomorskim Ośrodku Adopcyjnym w Gdańsku.