W Gdyni działa jedyne w Polsce laboratorium, które zajmuje się badaniem dymu z e-papierosów. Nad wynalazkiem firma z Parku Naukowo-Technologicznego pracowała ponad dwa lata, ale efekty są zaskakujące. Dzięki badaniom udało się po raz pierwszy rozwiać mity na temat elektronicznego palenia.

E-papierosy pod lupę wzięło, mieszczące się w Gdyńskim Parku Naukowo-Technologicznym, laboratorium Spark-Lab. Tym razem badaniom nie podlega jednak płyn stosowany przez palaczy, ale aerozol - czyli inaczej dym będący efektem podgrzewania tzw. liquidu. Smoky-Lab, jak nazwano aparat, jest jedynym w Polsce urządzeniem, które pozwala na badanie samego dymu z e-papierosa. Jego stworzenie zajęło blisko dwa lata i pozwala na bardzo dokładną analizę tego, czym zaciągają się fani elektryków.

Urządzenie to z jednej strony ciekawostka, a z drugiej efekt wymagań rynku. Według wymogów Komisji Europejskiej producenci płynów będą mieli obowiązek ich rejestrowania, a w dokumentach umieszczania informacji o składzie jakościowym powstającego aerozolu. Kluczowe pytanie brzmi - czy dym jest szkodliwy? Okazuje się, że to zależy. Największym zagrożeniem jest niska, jakość kupowanego płynu. Znacznie trudniej wyeliminować czynnik ludzki, czyli... samego palacza. Nawet dobry liquid może stać się bardzo szkodliwy w wyniku jego przegrzania.

Naukowcy z Gdyni planują opracowanie modelu, który odpowie na pytanie jak bezpiecznie używać e-papierosa. Na wyniki, niestety, trzeba będzie poczekać. Badanie tylko jednej próbki przeprowadzane jest w kilku kolejnych aparatach, a analiza może potrwać nawet cały dzień.