Były wielkie emocje, jeszcze większe nadzieje i wynik, jakiego polscy kibice się nie spodziewali. Polska reprezentacja przegrała z Holandią na gdańskim stadionie 1:2. Biorąc pod uwagę fakt, że mecze towarzyskie biało-czerwonych to próba generalna przez wyjazdem na Euro, to może nie nastrajać optymistycznie, jednak wśród fanów niewiele było głosów krytyki. Wszyscy czekają na to, jak na murawie drużyna zaprezentuje się w meczu z Irlandią Północną.

Kilka dni przygotowań na zgrupowaniu, potem odpoczynek i na końcu mecz. Polska reprezentacja, pilnie śledzona przez kibiców, po raz szósty w historii zagrała na stadionie w Gdańsku. Bilety na mecz rozeszły się jak ciepłe bułeczki.

Kibice zaczęli się zbierać na stadionie już przed godziną siedemnastą. Z każdą chwilą więcej było biało-czerwonych postaci. Im bliżej pierwszego gwizdka, tym bardziej rosły też oczekiwania wobec piłkarzy.

Po pierwszej połowie wszystko mogło się jeszcze zdarzyć. Chociaż na boisku widać było przewagę Holendrów, w kibicach ciągle była nadzieja.

Po ostatnim gwizdku mniej było śpiewów i mniej uśmiechów. Przegrana - nawet w meczu o pietruszkę - nie jest tym, na co czekają kibice. Były więc gorzkie słowa, chociaż w komentarzach przeważała nadzieja. Reprezentacja ostatni mecz zagrała ponad dwa miesiące temu, więc do spotkania z Holandią kibice podchodzili z rezerwą.

W tym sezonie biało-czerwonych nie zobaczymy już w Gdańsku, jednak nie zabraknie okazji do kibicowania. Już 12 czerwca polska podejmie Irlandię w walce o mistrzostwo Europy.