Jak człowiek mógł zrobić coś takiego. Wychudzonego i wygłodzonego psa, pozostawionego samotnie w środku lasu miedzy Rumią a Gdańskiem, znaleziono przywiązanego grubym sznurem do drzewa, z ciasno zapiętą kolczatką. Skrajnie wyczerpany trafił do schroniska OTOZ Animals "Ciapkowo" w Gdyni. Teraz zwierzę potrzebuje szczególnego wsparcia i troski.

Egon - ma bardzo poczciwy pyszczek... a ponadto anemię i niedokrwistość, spowodowaną skrajnym zagłodzeniem. Do "Ciapkowa" trafił w opłakanym stanie. Teraz trwają poszukiwania osoby odpowiedzialnej za doprowadzenie zwierzęcia do tak skrajnego stanu wyczerpania.

OTOZ Animals przeprowadza około trzech i pół tysiąca interwencji w przypadkach niehumanitarnego traktowania zwierząt rocznie. Właściciel Egona, by doprowadzić go do takiego stanu, musiał głodzić go miesiącami! Pies, którego waga powinna wynosić ponad 70 kilogramów, waży niespełna 35. W schronisku dostaje małe porcje wysokowartościowej karmy, co 1,5 godziny, tak, by nie doznać szoku. Teraz wreszcie może poczuć się zaopiekowany. Co prawda powłóczy trochę łapami, ale to mu najwyraźniej aż tak nie przeszkadza, bo merda coraz weselej ogonem... Na szczęście nie stracił wiary w ludzi, uwielbia być głaskany i pozwala roztaczać nad sobą opiekę. Póki co czeka go rekonwalescencja i powolny powrót do normalności, a potem czekanie na nowy, dobry dom.