71 lat temu o 17.00 w godzinę "W" w Warszawie wybuchło powstanie. Przez 63 dni powstańcy walczyli z wojskami niemieckimi. Była to największa akcja zbrojna podziemia w okupowanej przez faszystów Europie. Powstanie miało trwać kilka dni, ostatecznie upadło 2 października 1944 roku.

Pani Alicja miała 14 lat, gdy wybuchło powstanie. Razem z młodszą o dwa lata siostrą nie wahały się, wstąpiły w powstańcze szeregi. Pomagały jak mogły przynosząc do walczących żywność i opatrując rannych.

W Sopocie przy pomniku Armii Krajowej złożono kwiaty i minutą ciszy uczczono poległych bohaterów, których przez 63 dni trwania powstania zginęło 16 tysięcy. Pamięć o nich podtrzymują Ci, którzy jeszcze żyją. A dla każdej obecnej tu osoby czas wojny to własna historia. Rozkaz o wybuchu powstania wydał 31 lipca 1944 r. dowódca AK gen. Tadeusz Komorowski pseudonim "Bór". Do walki zgłosiło się około 50 tys. powstańców. Głównym problemem była niewystarczająca ilość broni, którą miał tylko, co czwarty powstaniec.

Pamięć o powstańcach uczczono także w Gdyni, gdzie w obecności wojska Marynarki Wojennej w południe odegrano hymn i złożono wieńce pod pomnikiem AK na Skwerze Kościuszki.

W Słupsku przez cały dzień czuć było klimat powstania. Na ulicach pojawili się rekonstruktorzy w historycznych mundurach, którzy kolportowali biuletyn. W komunikacji miejskiej można też było spotkać patrole niemieckie. Prawdziwa walka rozpoczęła się jednak przed godziną 17. Inscenizacja trwała dokładnie 63 minuty, każda minuta odpowiadała jednemu dniu powstania. Słupsk jest szczególnie związany z powstaniem, to tu po wojnie przyjechało około 3 tysięcy warszawiaków, którzy już w 1946 roku odsłonili pierwszy i przez lata jedyny w Polsce pomnik upamiętniający powstanie warszawskie.

Na Targu Rakowym w Gdańsku setki osób oddały hołd poległym i wspólnie odśpiewały hymn państwowy. O 17.00 w godzinę "W" w całej Polsce zabrzmiały syreny.